Pierwsza gra w jaka zagrałem to Tetris u sąsiadki. Najlepsze było w tym wszystkim to, że nieskumałem zasad gry i uchachałem się jak młody wieprzek że z klocków zbudowałem wieże, która się nie rozpadła, a napis Game Over potraktowałem jako komunikat "jesteś zajebisty gracz ziooom"