Ja mieszkam na wsi i mam gospodarstwo i powiem tak: Łono natury, owady, zwierzątka itd. z czasem mogą się uprzykrzyć, tak samo jak spaliny. Mam podobno sytuację jak BratPunk - nie ma co robić, do miasta mam 7 km ale takie to miasto... małomiasteczkowe xD. Wakacje to dla mnie najgorszy okres - wyjechać nigdzie nie mam czasu, bo jest dużo pracy, a w żniwa zawsze dostaje się niemożliwie po dupie (słońce, zmęczenie, pot, kurz). Z rodzinnych doświadczeń wiem, że goście raczej nie sa tolerowani, bo czasu na gawędzenie jest mało, a jak nie pomagają to są przydatni jak "fortepian na śmigłowcu" że się tak wyrażę. Anonimowość - nie ma jej, wszyscy się znają, wszyscy gadają z każdym i o każdym (jeśli ubierzesz się jakoś wyzywająco, kupisz sobie jakiś gadżet lub pojazd np. skuter, bądź pewny że ktoś cię kiedyś z tym widział i na pewno ktoś już o tobie mówił), subkultur nie ma bo ludzie nie mają czasu na takie pierdółki, no chyba ze tzw. "buraczki" czyli: zimny łokieć, słuchanie disco polo, tani lans furkami z umca umca aż ziemia drży w około), oraz niektóre dziewczyny, co mają czas na robienie sobie sweet fotek w czyimś zbożu, gniotąc je przy okazji (a leżące zboże bardzo trudno się młóci, gdyż kombajn się zapycha).
W moim przypadku - rok szkolny to dla mnie czas odpoczynku, w wakacje ja, jak i większość młodzieży, jesteśmy pochłonięci praca zarobkową.