Cztery najbardziej wnerwiające mnie rzeczy:
1. Nijakość znacznej części gier
Na Pegasusa wychodziło mnóstwo bardzo dobrych tytułów, niestety jeszcze więcej było wypełniacza, który był robiony hmm...żeby był. Ciągle ci sami przeciwnicy, monotonne tło, poziom trudności podnoszony sztucznie (choćby liczba przeciwników - pomijając stosujące te metody perełki jak Contra) przez co czasami ukończenie poziomu zależy od szczęścia, tortur w masterownaiu poziomów. W kwestiach graficznych jest najgorzej, naprawdę nie wierzę że tak ciężko było zrobić tytuły po prostu ładne jak Chip n' Dale, Rockin' Kats czy Alladin. I tu nie chodzi o techniczne możliwości, po prostu twórcy dochodzili do wniosku, ze po co robić każdy poziom unikalny graficznie jak możemy wepchnąć to samo, dodając kilka obiektów czy też zmieniając odcień.
2. Gry bazujące na tytułach filmów
Trafiłem tylko na trzy udane tytuły (obie części Chip n' Dale 1&2 i Batman) bazujące na tytule filmu. Cała reszta to jakaś kpina. Idealnym przykładem niech będzie A Nightmare on Elm Street - jak można z porządnego i klimatycznego filmy zrobić takie dno. Jedynym połączeniem jest Freddy Krueger pojawiający się od czasu do czasu . A cała reszta ? Jakieś kościotrupy, psy, inne dziwadła...WTF ? Gra jest schematyczna, powtarzalna i bezcelowa. Chciałem horror, dostałem platformówkę w najgorszym wydaniu. Identycznie sprawa wygląda z Friday the 13th. Niby jest motyw mordercy Jasona, elementy przygodówki, ale na litość - kto się przy czymś takim może dobrze bawić ? Ta gra nie zdobyła by uznania nawet w momencie premiery Ponga. A już pegasusowego Predatora to nie musze opisywać, kto grał ten wie jakie to dno.
3. Kłamanie na obrazkach kartridży
Ale czego się spodziewać po pirackich grach z bazarku ? Jednak trudno sie nie wściekać kiedy kupujesz Bionic Commando, a otrzymujesz 9999(...)999 śmieciowych gier. Tak samo nie widzę sensu w kolorowym obrazku, który nijak ma sie do tego jak wygląda gra...no cóż Friday the 13th też miał wspaniałą okładkę a wygląda... :/
4. Game Over
Oczywiście może być to spowodowane tym, że za dobry w starych gierkach nie jestem, ale wydaje mi się że absolutny koniec gry to przeginka. No a może obecnie ktoś chciałby przejść 3/4 Call of Duty po czym zginać 10 razy w trudnym fragmencie i zaczynać od nowa ? Sądzę że gra mogła by nakazywać zaczynanie poziomu od nowa, ale kasowanie całego postępu po większej ilości wpadek to przesada. Najbardziej boli to w tak dobrych tytułach jak choćby Micro Machines. Trafiasz na trudny wyścig i mimo ukończenia połowy gry, masz to wszystko powtarzać. Aż odechciewa sie grać.