Ja najmilej wspominam to, że sam odkryłem wszystkie tajemne przejścia, fasolki i grzybki z dodatkowym życiem w „Mario”

. To było w czasach, gdy jeszcze mało, kto miał Pegasusa i mało, kto cokolwiek o nim wiedział. Przez następne kilka lat, jak tylko ktoś znajomy kupił pegaza, pokazywałem mu w „Mario” moje odkrycia. Wszystkim „szczeny” opadały

, a ja sam byłem wtedy traktowany jak „Guru”

, wiedzy o grach pegazowych i jak tylko ktoś miał problem z jakąś grą, to zaraz zwracał się do mnie z prośbą o pomoc

.