Kiedy poraz pierwszy odpalilem ta gre, pomyslalem, oo, kozak niesamowity, bedzie trzeba przejsc. Pierwsze zkojarzenie hmm, gra na silniku Top guna 2? Pomyslalem tak, bo dzwieki strzalow, rozwalajacych sie przeciwnikow dokladnie sa takie same jak w Tg 2. Muzyka juz zupelnie stylowo przypomina barwe jaka zostala zastosowana w Bucky o'hare, ale to tam szczegulik.
Gra to jest taki symulator lotow, lecimy helikopterem mamy karabin, rakiety i rozwalamy nadciagajacych na nas mase wrogow. Sa to rozne samoloty, lodzie podwodne itd. Co jakis czas londujemy na lotniskowcu i mamy tez chodzone misje. W grze mozna uzywac zappera.
Gre przeszedlem raz i gralem w nia strasznie dlugo, bo pare miechow. Gra jest dluga, hardcore'owo trudna. Ja juz nigdy wiecej tej gry nietkne poprostu i po przejsciu jej poczulem do niej niesamowite obrzydzenie. Konami poprostu dalo tu czadersko trudny poziom rozgrywki. Chyba przy zadnej grze sie tak ostro niewkurzalem. Bylem pewien, ze poprostu to jakies podobienstwo do Tg 2, taki sam poziom, ale gdzie tam. Zmienilem zdanie o tej grze, bo najadlem sie tyle nerwow przez nia, ze wrrr i nie mam zamiaru jej odpalac, poraz drogi przechodzic. Jedyne co, to lookne na yt sobiejak ktos cala przeszedl.
Zdecydowanie wole Tg 2, gdyz jest latwiejszy, krotszy. Laser invasion to gra dla tych, ktorzy uwielbiaja grube wyzwania, dla hardcore'owcow. O, zapomnialem wsomniec, ze gra jest na czas, wiec w grze trzeba byc naprawde obeznanym, by zdarzyc przejsc jakas misje ehh. Nigdy wiecej nie dla mnie ta giera i tyle. A co wy o niej sadzicie? Ktos gral?
http://www.youtube.com/watch?v=-XgFVSwor5A